Czy miarą biznesu są pieniądze?

https://www.youtube.com/watch?v=4vsyQMyv_iY

MIARĄ BIZNESU SĄ PIENIĄDZE
Jestem do powyższego zdania przekonany. Nawet kiedyś, tym swoim przekonaniem, spowodowałem zamieszanie w gronie serdecznych i sympatycznych przedsiębiorców. Zaproszono mnie na spotkanie i poproszono o odpowiedź na pytanie „co jest miarą biznesu?”. Gospodarz spotkania był po lekturze mojej książki „ISRIKUZ Pogodne przywództwo” i – jak się domyślam – oczekiwał odpowiedzi z obszaru rozwoju duchowego. Usłyszał jednak zdanie, od którego rozpoczyna się niniejszy tekst.

BIZNESMEN CZY CIASTKARZ?
Bowiem myślę, że biznes ma jedną, prostą miarę: pieniądz.
Jeśli Twój biznes dostarcza tego, za co odbiorcy są gotowi płacić, to zarabiasz pieniądze i wedle miary finansowej jest to sensowny biznes.
Jeśli nie potrafisz sprzedać tego co tworzysz, to może jesteś genialnym inżynierem, może najlepszym na świecie ekspertem, albo najznakomitszym ciastkarzem, ale fatalnym biznesmenem.

DŻUNGLA
Jeśli jesteś na krawędzi bankructwa, to zamiast szukać pocieszenia w nowej definicji miary biznesu, zajmij się wymyślaniem biznesu, na którym zarobisz, albo daj sobie spokój z robieniem biznesu. Przecież nie każdy musi być przedsiębiorcą.
Lecz skoro już wybrałeś ścieżkę biznesu, to wystartowałeś w zawodach pod nazwą „rynek”. W tych zawodach masz za rywali większych od siebie oraz mniejszych; uczciwych, ale też pozbawionych wszelkich zasad; szukających serdecznych relacji, ale także takich co uwielbiają niszczyć i zadawać cierpienie. Rynek to dżungla i Ty w niej pracujesz. Miarą sukcesu w dżungli jest fizyczne przetrwanie. Podobnie na rynku.

TWOJE POWOŁANIE
W biznesie zarabiasz pieniądze, albo bankrutujesz i wymyślasz nowy biznes, bardziej adekwatny do sytuacji tu i teraz, oraz do potrzeb odbiorców gotowych przelać pieniądze na Twoje konto.
Pieniądz jest miarą biznesu, ale… nie jest celem, nie jest sensem, ani nie jest też zdrowym motywem robienia biznesu.
Zakładasz firmę, bo masz swój sposób na życie i na rozwiązanie problemów innych ludzi. Realizujesz swoje powołanie w biznesie.

WSKAŹNIK PALIWA
Pieniądze traktujesz tak, jak kierowca traktuje wskaźnik paliwa na pulpicie samochodu. Sprawdzasz, czy masz ich dość, by biznes trwał i się rozwijał.
Gdy widzisz, że gonisz na rezerwie, a nie masz z czego dolać, to pozbądź się tego pojazdu i przesiądź się na taki, którym dalej zajedziesz.
Tutaj dochodzimy do sedna dzisiejszego odcinka.
Znam niepokojąco wielu przedsiębiorców, którzy wyglądają jak kierowcy w samochodach z zasłoniętym wskaźnikiem paliwa. Oni jadą, czasem nawet szybko. Dolewają do baku, ale nie mają pojęcia, ile mają paliwa.

WŁOSKA SZKOŁA ŻYCIA
Porzucając metaforę, chodzi o to, że sztuka prowadzenia budżetu jest im obca.
Na pytanie o przyczyny, mówią np., że „jak rzucili okiem na książki o zarządzaniu finansami firmy, to było to tak skomplikowane, iż uznali, że to nie dla nich”, albo „mieli tyle zleceń, że nie potrzebowali niczego planować, bo robota sama szła, a pieniędzy było pod dostatkiem”.
Przyznam, że wiedzę o zarządzaniu finansami zdobyłem od mojego szefa i mentora Alberto Colussiego, a nie z akademickich podręczników. Wspólnie podbiliśmy sporo rynków, a jego system zarządzania finansami opierał się na kartce papieru i długopisie. Gdy wpadał nam do głowy pomysł na nowy biznes, to po jednej stronie kartki wypisywaliśmy wszelkie koszty, a po drugiej przychody. Biznesy zwykle były wielomilionowe, ale wstępne kalkulacje mieściły się na jednej kartce.
W załączonym filmie pokazałem Wam przykład budżetu malutkiego przedsięwzięcia na 4000 złotych. Wypisałem wszelkie koszty, a potem wyliczyłem ile mam pozbierać od gości, by wyjść na zero, gdy w puszce już mam 700 złotych.

CO TO ZA POMYSŁY?!
Z tym filmem wiąże się ciekawostka, bo błyskawicznie zareagował na niego mój serdeczny znajomy, który zobaczył film przedpremierowo. W mailu poprosił, abym usunął z filmu ewidentny błąd, bo jakże można pokazywać pieniądze z poprzedniego spotkania po stronie przychodów. Toż to jakaś dziwaczna kreatywna księgowość.
Być może mój znajomy ma rację. Być może to jest dziwaczne, niekoszerne, albo nieakademickie. Nie wiem.
Wiem natomiast, że opisanym sposobem budowaliśmy spore biznesy.
Planujesz wystartować w Serbii? Koszty pierwszego roku biznesu to 4 miliony dolarów? Z biznesu na Ukrainie wyciągnąłeś 700 tysięcy dolarów, które wrzucasz w Serbię, a pozostałe 3,3 miliona dolarów pochodzi od serbskich partnerów biznesowych. (Oczywiście nie są to faktyczne kwoty naszego biznesu na Bałkanach, ale obraz zasady planowana naszych budżetów)
Zatem jeśli macie inne, bardziej pasujące do Waszego biznesu sposoby to je oczywiście stosujcie. Lecz jeśli chcecie, to korzystajcie z moich doświadczeń.

Zatem jeśli prowadzisz firmę, a nie zaplanowałeś jej budżetu, to serdecznie Cię zachęcam do rozpisania prostej tabeli, aby złapać przyczółek tego, jak wygląda sytuacja finansowa.
Oczywiście prosta tabelka to dopiero punkt wyjścia. Potem uszczegółowisz tabelę. Następnie będziesz kontrolował realizację tego co zaplanowałeś itd.
Dalsze kroki mogą być skomplikowane, lecz kartka z dwoma kolumnami jest fundamentem, od którego zacznij.