Jak sprawić, by się poruszać podczas spotkań Teams i Zoom?

20-minutowe wideo

Materiał wideo pt. Jak wybrać bieżnię do biura: https://youtu.be/SLSdL-jJAjc

 

 

 

 

Spis treści: 00:00 Nim kupisz do biura bieżnię… 01:07 Bieżnia, czy świeże powietrze? 02:15 Składana, czy nieskładana? 03:24 Szybka, czy powolna? 04:30 Krótka, czy długa? 05:40 Podnoszona, czy płaska? 06:50 Markowa, czy no-name? 08:00 Nowa, czy używana? 09:10 Do 1000zł? 10:20 Do 2000zł? 11:26 Do 3000zł? 12:29 Do 4000zł? 13:40 4000zł+? 14:50 Jakiej marki? 16:00 W jakim sklepie? 17:05 Z jakimi funkcjami? 18:15 Co z tabletem przy bieżni? 19:20 Co z aplikacją iFit? 20:33 Jak to wpłynie na rachunki za prąd? 21:34 Podsumowanie

Felieton

Lubię spotkania chodzone. Pójść na spacer, zrobić kilka rundek, przedyskutować to, co trzeba, potem wrócić do biurka i zanotować główne punkty. Taki styl spotkań jest mi najbliższy. Od marca 2020 jest to utrudnione, bo praktycznie cały mój biznes przeniósł się w świat on-line. Jednak znalazłem rozwiązanie.

Pół roku i kilka kilogramów później?

Pewno wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, ma podobne doświadczenia. Od sytuacji, gdy nawet nie wiesz kiedy przeszłaś w ciągu dnia 10000 kroków (bo tyle spraw załatwiałaś chodząc z miejsca na miejsce), do sytuacji, gdy wieczorem orientujesz się, że masz na koncie tylko około 1000 kroków, a łazienkowa waga pokazuje zaskakująco wysoką liczbę kilogramów. Tu nie chodzi o grywalizacyjną zabawę z aplikacjami zliczającymi kroki i masę ciała, ale o samopoczucie i zdrowie.

Chodzić, jeść i spać

Od kilku lat zwracam większą uwagę na to, jak ruch, sen i odżywianie wpływają na mój poziom energii. Jeśli nie przejdę kilku kilometrów, za późno pójdę spać i zjem byle jak, to jestem w wyraźnie gorszej formie, niż zwykle. Przypuszczam, że zawsze tak było, tylko ja tego nie dostrzegałem.

Gdy prezenty spadają z nieba…

Ostatnio miałem szczęście w nieszczęściu, bo na czas pandemii przypadły moje pięćdziesiąte urodziny i mogłem popuścić wodze wyobraźni, co bym chciał w prezencie. Tym sposobem w moim gabinecie stanęła elektryczna bieżnia. Już wcześniej widziałem w sieci podpowiedzi i przykłady jak ta czy inna osoba łączy pracę biurową z ruchem na bieżni. Teraz mogę się podzielić moją opowieścią.

Chodzony Teams i Zoom

Czasochłonnym elementem mojej pracy są spotkania jeden na jeden z klientami. Od marca są to spotkania na Zoomie, a ostatnio coraz częściej na Teamsach. Gdy tylko wiem, że na danym spotkaniu nie będę potrzebował ślęczeć w arkuszu kalkulacyjnym z wynikami finansowymi, ani udostępniać moich plików, to wchodzę na spotkanie na bieżniowym tablecie. (Mam stojak nad bieżnią, do którego przypiąłem prosty tablet androidowy, służący mi głównie do wideokonferencji, e-learningu i aplikacji sportowej. O tych dwóch ostatnich powiem później, a teraz o spotkaniach.)

Powolutku jak emeryt

Prawdę mówiąc, gdyby to miała być bieżnia tylko do wideokonferencji, to wystarczyłby jakiś skromny model ruszający się z prędkością kilku kilometrów na godzinę. Bowiem taki spokojny krok, jak na spacerze biznesowym, to 3-4 km/h. Powolny silnik nie robi specjalnego hałasu. Ja też zwykle rozmawiam przez słuchawki tłumiące dźwięki z tła, więc moi rozmówcy nie powinni doświadczać dyskomfortu, na chodzonych spotkaniach. Jak łatwo policzyć, jeśli podczas godzinnego spotkania idę ze średnią prędkością 3 km/h to po mitingu „mam w nogach” 3 km. Po dwóch spotkaniach to już 6 km. To naprawdę dobrze robi.

Może też się ruszysz?

Opowiadam o tym, jako o ciekawostce. Moja praca jest specyficzna i być może tak bardzo inna od Twojej, że poza poznaniem ekstrawaganckiej ciekawostki, niewiele wyniesiesz z dzisiejszego felietonu. Może jednak obudzę u Ciebie wolę poruszania się każdego dnia. Może nie masz tak napiętego grafiku jak ja i możesz pójść sobie codziennie na godzinę lub dwie spaceru na świeżym powietrzu? Szczerze mówiąc, nie mam przekonania, że elektryczna bieżnia w zamkniętym pomieszczeniu to najlepsze, co można zrobić dla zdrowia. Aczkolwiek w moim przypadku, jest to dobry ratunek przed kompletnym bezruchem.

Bieżniowa edukacja

Powyżej nadmieniłem, że na bieżniowym tablecie załatwiam też e-learning oraz sport. Otóż korzystam z kursów on-line, zwykle w formie webinarowej i zdałem sobie sprawę, że nic nie stoi na przeszkodzie, abym zdobywał wiedzę chodząc. Tak właśnie robię.

Jaka bieżnia? Specyfikacja? Szczegóły?

Przypuszczam, że niektórzy z Was chcą się dowiedzieć więcej szczegółów technicznych. Jaka to konkretnie bieżnia? Czy poza spacerkami w emerytalnym tempie robię z nią coś bliższego sportowi? Czego już dowiedziałem się o bieżniach, ich rynku, cenach i markach, gdy robiłem research przedurodzinowy? Jaki jest wpływ bieżni na rachunki za prąd? Co zaobserwowałem w kwestii sprzętu z drugiej ręki? W jakich sklepach oglądałem bieżnie. Jakie mam doświadczenia z softwarem iFit, który zapewnia ćwiczenie z trenerami online? Na te pytania odpowiem w środowym wideomateriale, który odpalę 2 września o 20:00 na moim kanale youtubowym (link wrzucę pewno we wtorek na stronę www.fruga.net/371).

Jednominutówka wideo

Natomiast teraz zapraszam na jednominutowe wideo, gdzie pokazuję kilka migawek z biurowego chodzenia: LINK YT

 


Serdecznie sugeruję, zapisz się na mój newsletter, a wtedy kolejny felieton trafi do Twojej skrzynki mailowej w niedzielny poranek: fruga.net/lista


Darmocha

Świat bez pieniędzy? Biznes bez pieniędzy?
Jedno pytanie bardziej prowokujące od drugiego.
Jednak od kilkunastu lat mam z tym do czynienia.

INSPIRACJA Z INFORMATYKI

Zaczęło się od informatyki. W pierwszej dekadzie XXI wieku firma, której byłem częścią podbiła świat monitoringu reklam rozwiązaniem opartym o bazę danych Firebird i system operacyjny Linux dostępnymi na wolnych licencjach.
Czy grupa naszych warszawskich programistów stworzyłaby wtedy system, gdyby w grę wchodziła spora inwestycja w licencje i płatne szkolenie technologiczne? Wątpię. Byliśmy dość małą firmą należącą do średniozamożnego włoskiego przedsiębiorcy. Duże inwestycje w informatykę nie wchodziły w rachubę.
Jednym z czynników, które sprawiła, że ta firma stała się głównym graczem na rynku, było postawienie na korzystanie z rozwiązań na wolnych licencjach.
Potem zostaliśmy przejęci przez głównego konkurenta, amerykańską korporację i rzecz jasna jednym z pierwszych jej ruchów było szukanie sposobu na zastąpienie wolnych licencji komercyjnymi zamiennikami.

MODEL ZARABIANIA

Tutaj dochodzimy do sedna tematu wolnych licencji. Darmowe rozwiązania sprawiają, że pieniądze nie są barierą w rozwijaniu Twoich rozwiązań. Jednak w dużej skali biznesu barierą bywa raczej bezpieczeństwo, niż pieniądze. Wtedy na wolnych licencjach wyrastają pieniądze.

Np. korporacja zamiast stosować darmową wersję Linuxa kupi rozwiązanie firmy Red Hat, która na bazie wolnej licencji, zbudowała system, za który bierze odpowiedzialność (czyli de facto sprzedaje bezpieczeństwo).

BRAĆ, DAWAĆ I ZARABIAĆ

Być może, podobnie jak ja, nie pracujesz obecnie w branży informatycznej i zastanawiasz się jak powyższe opowieści mają się do Twojej codzienności?

Z mojego doświadczenia wynika, że wolne licencje obniżają bariery finansowe także daleko od świata programistów.
Kilka lat temu wszedłem w model dzielenia się za darmo. Od pierwszego odcinka mojego wideobloga, adresowanego do przedsiębiorców, tworzę na licencji Creative Commons. Ludzie wykorzystują moje materiały na szkoleniach wewnętrznych, umieszczają w swoich zasobach, wmontowują w inne dzieła itd.
Ja z kolei korzystam z ilustracji i utworów muzycznych, które inni udostępnili na wolnych licencjach. Nie mówiąc już o tym, że pracuję na wolnolicencyjnym oprogramowaniu w systemie Linux.

DAWAĆ MASOM, BY SPRZEDAĆ KONESEROM

Gdy przed rokiem szukałem rozwiązania technologicznego do e-learningu, to trafiłem na wolnolicencyjne Chamilo, z którego korzysta wiele instytucji edukacyjnych, szczególnie w świecie hiszpańskojęzycznym. Obecnie Chamilo jest głównym narzędziem mojej pracy „jeden na jeden” w trzymiesięcznych programach rozwoju kompetencji liderów biznesu.
Jaki interes ma w tym twórca Chamilo? On żyje z tego, że na bazie swojego systemu świadczy płatne usługi dla instytucji potrzebujących profesjonalnego wsparcia w zarządzaniu e-learningiem. Pozostałym rozdaje system za darmo.
Jaki ja mam interes w rozdawaniu wiedzy na temat zarządzania? Żyję głównie z tego, że każdego miesiąca kilku przedsiębiorców, uznaje, że chcą ode mnie „rozwiązania uszytego na miarę” i dostarczonego osobiście przeze mnie. Pewno nigdy, by nie wyłowili z tłumu trenerów i konsultantów jakiegoś Bernarda Frugi, gdyby ich wzrok nie trafił na moje darmowe materiały.

SPRZEDAWAĆ DEDYKOWANE WSPARCIE, A NIE ZASOBY

Zatem świat dzielenia się za darmo ma się dobrze, a biznes oparty o takie rozwiązania może przynosić pieniądze. Myślę, że obecnie w cenie jest dedykowane wsparcie stworzone pod potrzeby konkretnego klienta, a nie zasoby wiedzowe lub technologiczne.
Klientom brakuje przede wszystkim czasu i tak już chyba będzie, więc nadal będą gotowi płacić za usługi, które uwolnią ich od tych obciążeń.

Zatem może to czas, by zdecydować czym, w Twojej branży, podzielisz się za darmo i jaką taki gest przyniesie Ci wartość. W dzisiejszym filmie podsuwam kilka pomysłów:

https://www.youtube.com/watch?v=YwOy0NF33Q0

Teoria ograniczeń oraz „sommelier”

Sommelier to doradca w zakresie win. Spotkamy go w restauracji, gdzie doradzi nam jakie wino dobrać do posiłku. Docierają do nas wina z całego świata i nawet gdy jesteś smakoszem tego trunku, to nie masz czasu, by brzebić się przez ogrom dostępnych informacji. Godny zaufania sommelier dobrze Cię w tym wyręczy i doradzi adekwatnie do potrzeb.

Dlaczego o tym piszę w newsletterze o zarządzaniu i kształtowaniu charakteru?
Bo zdałem sobie sprawę, że jestem Twoim sommelierem. Przypuszczalnie jednym z kilku, z których pomocy korzystasz.

Nie, nie jestem wybitnym znawcą win, mimo że mieszkając w Szwajcarii piliśmy sporo wina, głównie włoskiego.
Jednak to nie branżę, ale charakter pracy mam podobny do sommeliera.

Moi klienci to przedsiębiorcy i managerowie, którzy mają dostęp do nieprzebranych, globalnych zasobów wiedzy o zarządzaniu, rozwoju kompetencji i narzędziach stosowanych w biznesie.
Podobnie jak bywalec restauracji, który nie ma czasu na śledzenie informacji o rynku win, tak mój klient  nie ma czasu, by weryfikować co jest sensowne, a co niepotrzebne w nowinkach o zarządzaniu.

Sommelier wykonuje swoją pracę, gdy jest poproszony o pomoc, a potem dyskretnie znika pozwalając gościom cieszyć się posiłkiem.
Moja praca też jest chwilowa (zwykle trwa 12 tygodni). Dobieram dla klienta narzędzia pracy i wspieram w wykuwaniu zalążków dobrych nawyków w zarządzaniu. Potem odchodzę w cień, by klient mógł skutecznie działać, samodzielnie „stojąc na własnych nogach”.

Dla Ciebie, Czytelniku newslettera, wcielam się w rolę przewodnika po rozwiązaniach, metodach, publikacjach i osobach godnych uwagi. Zatem coraz bardziej staję się Twoim zdalnym „sommelierem”. Coraz częściej będziesz tu znajdować recenzje książek i rekomendacje rozwiązań, które pozwolą Ci zaoszczędzić czas szukania i weryfikowania rozproszonych informacji.

PRZEWODNICY W DŻUNGLI INFORMACYJNEJ

Błogosławieństwem naszych czasów jest powszechny dostęp do zasobów wiedzowych z całego świata. Zarazem jest to przekleństwem każdego z nas, bo trudno odróżnić dobre informacje od fałszywych.
Dlatego widzę, że coraz ważniejszą rolę, w zabieganym życiu każdego z nas, będą pełnić ludzie, którzy w swojej dziedzinie dokładają starań, by propagować rozwiązania, które znają z własnego doświadczenia, lub mają źródła, które mogą z przekonaniem polecić. Dzięki temu unikniemy pułapek i skuteczniej dotrzemy do informacji, których potrzebujemy.
Z winem jest podobnie. Butelka doskonałego wina może wyglądać i kosztować podobnie do okropnego napoju, którym poluje się na nieświadomych klientów. Zaufany sommelier wybierze spośród tego co sam zna.

Dlatego lubię porównanie do sommeliera i jestem wdzięczny osobie, która mi je podsunęła. Tym człowiekiem jest Oleg Prybyło.
Zatem po tym przydługim wstępie, przejdźmy do sedna dzisiejszego odcinka.

OLEG PRYBYŁO I TOC

Poza wymyślaniem trafnych metafor, Oleg zawodowo zajmuje się teorią ograniczeń.  Jest to metoda zarządzania w skrócie nazywana TOC (od angielskiego Theory of Constraints). Upraszczając temat można powiedzieć, że w TOC chodzi o ciągłe szukanie i uwalnianie „wąskich gardeł” w systemach i procesach.
Zatem jako Wasz „sommelier”, postanowiłem zaserwować dzisiaj „kilka łyków” TOC. Dlatego poprosiłem Olega o jednominutowy wideo-przykład TOC.
Zachęcam, obejrzyj ten film:

https://www.youtube.com/watch?v=RQIemfyL3DU

www.youtube.com/watch?v=RQIemfyL3DU

Ponadto dostaliśmy od Olega krótki tekst wprowadzający w temat, który wklejam poniżej.
Życzę dobrej lektury i owocnych inspiracji,

Bernard Fruga


Oleg Prybyło: Wyzwanie procesu usprawnienia

Jak przekuć ograniczenie na siłę organizacji?

Nie każda zmiana jest usprawnieniem, ale każde usprawnienie jest zmianą.
Podstawowe wyzwania  przedsiębiorcy:
1. Wiedzieć KIEDY zmieniać zasady, a kiedy NIE zmieniać.
2. Wiedzieć CO ( które zasady) zmieniać, a co NIE zmieniać.
3.  Wiedzieć JAK ( działania) zmieniać, a jak NIE zmieniać.

Chcemy  osiągnąć  WZROST+ STABILNOŚĆ , ale jakie kryteria powinniśmy brać pod uwagę podejmując decyzje?
Odpowiedź jest wstępnie prosta:
Dopóki Główne Ograniczenie jest związane z resztą procesów w Twojej Firmie,  prędkość rozwoju i jakość rozwoju są uwarunkowane Głównym Ograniczeniem.
Czyli kolejny krok to znaleźć Główne Ograniczenie.

Odpowiedz sobie na pytania:
1. Dlaczego chcesz coś zmieniać?
2. Co chciałbyś zmienić?
3. Na co chciałbyś zmienić?
4. Jak dokonasz tej zmiany?
5. Jak zmierzyć zmianę?

Punkt 2. jest kluczowym żeby zrozumieć Główne Ograniczenie.
Żeby pomóc sobie w zwerbalizowaniu, znalezieniu i zrozumieniu tego ograniczenia, warto odpowiedzieć na pytanie:
Co powinniśmy PRZESTAĆ robić ( myśleć, działać itd.)? Najbardziej uporczywa rzecz prawdopodobnie będzie Głównym Ograniczeniem.

Gdy Główne Ograniczenie zostało zdiagnozowane zapewne będzie, to konflikt pomiędzy:  Robić,  a Muszę Robić.
Zastosuj narzędzie Logicznego Wnioskowania w TOC: Chmura konfliktu.

Po prawej stronie umieść Działanie : D i D”
Następnie: Potrzeby które te działania powinny zaspakajać: B i C.
W pierwszej, z lewej strony, komórce zaznacz CEL.

Następnie  warto sprawdzić czy Chmura konfliktu jest logiczna.
Zacznij od A, czytając:
żeby mieć A muszę mieć B,
żeby mieć B muszę D,
oraz żeby mieć A muszę mieć C,  żeby mieć C muszę mieć D”

Jeżeli logicznie wywód się układa, to oznacza że Chmura Konfliktu jest dobrze opisana.

Następnie szukaj rozwiązania które:
zaspokoi potrzebę B i C.

Poznasz rozwiązanie po takich cechach:
– Ma najmniej Niepożądanych Efektów
– Jest wystarczająco dobre


 

Wskaźnik profesjonalizmu

https://www.youtube.com/watch?v=Iv-eTgdxoXA

Robić to co się obiecało i patrzeć na sprawy w szerszej perspektywie.
Myślę, że to główne wyzwania wielu ludzi.
Oczywiście uogólnienie upraszcza rzeczywistość, bo przecież ktoś zmaga się z komunikacją, ktoś z finansami, ktoś z utrzymaniem porządku itd.
Jednak wiele rozmów i obserwacji prowadzi do tych dwóch tematów.
Pierwszy lubię nazywać, za moimi amerykańskimi kolegami, „say-do-ratio”, czyli wskaźnik tego co obiecałeś do tego co zrobiłeś. Nazywam go: wskaźnik profesjonalizmu. Czytaj dalej Wskaźnik profesjonalizmu