Delegowanie i skalowanie biznesu

https://www.youtube.com/watch?v=ffr_gvl_sfc

– Biznes ma rosnąć. Trzeba wchodzić na kolejne rynki. Na kontach mają być coraz większe pieniądze, a na liście płac coraz więcej ludzi. Kto nie idzie do przodu, ten się cofa.

Powyższe stwierdzenia mają spory sens w ustach właścicieli firm, które mają być potęgą rynkową. Czy tak widzisz przyszłość swojej firmy? A może wolisz pozostać na etapie rzemieślnika, który własnoręcznie (lub przy pomocy nielicznych współpracowników) tworzy niepowtarzalne dzieła? To są ważne pytania. Odpowiedź na nie, może się zmieniać z upływem lat.

SKALOWALNOŚĆ, WZROST, BUDOWANIE DUŻEGO BIZNESU

„Skalowalność, wzrost, budowanie dużego biznesu…” to litania powtarzana przez moich licznych znajomych, którzy opuścili posady korporacyjne. To znaczy opuścili je fizycznie, ich ciała nie wsiadają już do służbowych samochodów, by potem zasiąść przed korporacyjnym laptopem, przy korporacyjnym biurku i prowadzić telekonferencje posługując się korporacyjną nowomową. Ciała są już „zdemilitaryzowane” i prywatne. Lecz mózgi zostały w korporacji. Najlepszy model biznesu jaki rozumieją, to wielka struktura z licznymi mackami.

Może to i dobrze. Niech tworzą solidne polskie biznesy, niech idą w świat z polskimi produktami. Miło słyszeć, od czasu do czasu, że „Wiedźmin”, Solaris czy Pesa sławią imię Polski w świecie.

TO TYLKO JEDNA Z DRÓG
Ale… to tylko jedna z dróg dążenia do profesjonalnej wielkości. Jest też miejsce dla wybitnych rzemieślników, którzy idą drogą raczej przypominającą wędrówkę Nikola Tesli, Michała Anioła czy Leonardo da Vinci, a nie drogę Steve’a Jobsa czy Billa Gatesa.

Piszę te słowa pod Waszą rozwagę. Są różne drogi życia i każda może prowadzić do pełnej realizacji powołania. Jeśli Twoja odpowiedź brzmi: „moim powołaniem jest budowa dużego, skalowalnego biznesu”, to poniżej mam dla Ciebie garść rekomendacji i sugestii (wybierającym ścieżkę „rzemieślniczą” podpowiem innym razem).

POWTARZALNY SPOSÓB
Przede wszystkim warto pamiętać, że duży i dochodowy biznes, to sztuka dostarczania wysokiej jakości produktów w powtarzalny sposób. Tysiące Twoich klientów mają doświadczyć czegoś bardzo podobnego. Np. kanapka sprzedawana pod Twoim szyldem ma niemal tak samo smakować na Filipinach, na Węgrzech i w USA. Zaś każde z kilkuset krzeseł dostarczonych na salę konferencyjną, ma mieć taki sam wygląd, kolor i wygodę siedzenia.

Do tego potrzeba morderczej dyscypliny i konsekwencji w dbaniu, by detale Twojego produktu były dokładnie takie, jak zaplanowano.

Zatem kluczową rolę w skalowalnym przedsięwzięciu odgrywa osoba zarządzająca jakością i mądrze administrująca biznesem.

PROSTE, ALE NIEŁATWE
Jak już wielokrotnie pisałem w felietonach, wszystko w biznesie jest proste, ale niełatwe. To samo tyczy się skalowalności. Po prostu spisujesz szczegóły tego jak inni mają robić to, co Ty wcześniej robiłeś samodzielnie. Dobrze spisana, sprawdzona i regularnie poprawiana procedura jest fundamentem dostarczania tego samego produktu, takiej samej jakości, do wielu klientów.

PUDEŁKO CZEKOLADEK
Skoro to takie proste, to dlaczego niektóre produkty są ciągle takiej samej jakości (np. kanapki w sieciowych fast-foodach), a inne firmy fundują nam doświadczenie rodem z filmu Forest Gump, który twierdził, że życie jest jak pudełko czekoladek i nigdy nie wiadomo na co się trafi (np. standard obsługi w szybkich pociągach tzw. premium: od rewelacyjnego, aż po fatalny)?

Zwykle „pies jest pogrzebany” w przemyślanym wdrożeniu, szkoleniach i ciągłej kontroli przestrzegania procedury. Jest to nudne i powtarzalne zajęcie, które doceniają liderzy wiodących firm. Natomiast mniej wytrawni gracze w rynkową grę, skupiają się na bombardowaniu klientów nowościami, które potem żyją własnym kreatywnym życiem.

Nowości, świeżość i zmienność oferty jest wysoko ceniona u rzemieślników „szyjących na miarę”. Lecz duży biznes jest bardziej ceniony za przewidywalną jakość, niż za niespodzianki.

Reasumując, jeśli idziesz w „efekt skali”, to zachęcam, byś się zaprzyjaźnił z procedurami i ich zarządzaniem.


Ps (długie)

Jak się domyślasz, jestem rzemieślnikiem i lubię szyć rozwiązania na miarę tych, z którymi pracuję. Tym razem kolejna „pralinka z pudełka czekoladek”. Mam dla Ciebie propozycję innowacyjnego rozwiązania.

Mogę dla Ciebie, z Tobą, WYDAĆ TWOJĄ KSIĄŻKĘ, W CIĄGU TRZECH MIESIĘCY, PRZY ZAINWESTOWANIU Z TWOJEJ STRONY TYLKO 10 GODZIN oraz pokryciu kosztów. Jeśli temat Cię interesuje to czytaj dalej.

Przed rokiem napisałem i wydałem książkę „ISRIKUZ Pogodne przywództwo.”. Przywiozłem egzemplarz do mojego serdecznego kolegi, który opłacił książkę w przedsprzedaży. Kolega złożył mi gratulacje i powiedział coś zaskakującego dla mnie: „dokonałeś czegoś, o czym tak wielu marzy: napisałeś książkę!”. Prawdę mówiąc, wydanie książki nie było moim marzeniem, ale spełnieniem prośby grupy osób, które namawiały bym spisał moje refleksje biznesowe. Pisać lubię, więc z przyjemnością stworzyłem książkę. Lecz zdałem sobie sprawę, że są wśród moich znajomych tacy, dla których książka to jedno z ich marzeń czekających na zrealizowanie.

Kilka dni temu ukończyłem tworzenie tekstu do kolejnej książki i podczas pracy wpadła mi do głowy myśl, że mogę spełnić marzenie jednej, lub kilku osób, które chcą mieć książkę swojego autorstwa.

Jak to ma wyglądać?

Spotykamy się na kilka rozmów (w sumie 10h i nagrywamy ok. 5h materiału). Potem moja ekipa to spisuje, montuje, redaguje i wydajemy. Całość zamykamy w 3 miesiące.

Książka ma formułę wywiadu-rzeki. Ty jesteś autorem, a ja występuję w roli zadającego pytania.

Rozmowy nagrywamy na profesjonalnym sprzęcie i powstaje z tego audiobook, który najprawdopodobniej będzie potem sprzedawany w Audiotece.

Książkę drukujemy w 200 egzemplarzach, z możliwością szybkiego dodruku. Trafia ona także do internetowych księgarń (m.in. onlinowego sklepu empiku).

Ja biorę na siebie koordynację przedsięwzięcia, a Ty płacisz 10 tys. złotych plus vat.

Nagrania musimy zrealizować do połowy lipca. Lato mam luźne, więc to dobry czas na ten projekt. Po wakacjach, jak zwykle, wpadam w młyn zajęć, więc oferta obowiązuje teraz. Nie każdemu pomogę, ale jedna, może dwie osoby mogą skorzystać i skrócić o jedną pozycję swoją „bucket list”, czyli listę marzeń. Jak masz to być Ty, to po prostu odpisz na tego maila.