Wskaźnik profesjonalizmu

https://www.youtube.com/watch?v=Iv-eTgdxoXA

Robić to co się obiecało i patrzeć na sprawy w szerszej perspektywie.
Myślę, że to główne wyzwania wielu ludzi.
Oczywiście uogólnienie upraszcza rzeczywistość, bo przecież ktoś zmaga się z komunikacją, ktoś z finansami, ktoś z utrzymaniem porządku itd.
Jednak wiele rozmów i obserwacji prowadzi do tych dwóch tematów.
Pierwszy lubię nazywać, za moimi amerykańskimi kolegami, „say-do-ratio”, czyli wskaźnik tego co obiecałeś do tego co zrobiłeś. Nazywam go: wskaźnik profesjonalizmu.
Zaś do drugiego tematu pasuje mi psychologiczne określenie: patrzeć z metapoziomu, czyli spojrzeć na sytuację z boku, a w zasadzie z góry, i widzieć siebie jak aktora rozgrywających się wydarzeń.
Takie nazwanie wyzwań daje „koło ratunkowe” w szukaniu dróg wyjścia.

OBIECYWANIE I ROBIENIE
Bowiem jeśli dostarczam mniej niż obiecuję, to rysują się przed oczami dwie strony równania: obiecywanie i robienie. Zatem doprowadzę sytuację do porządku, gdy wyrównam poziomy, tzn. będę więcej robił, lub mniej obiecywał.
Kiedy znajdziesz czas, by więcej pracować? Raczej nie znajdziesz. Sugeruję skupić się na obiecankach. Po prostu przestać obiecywać „na lewo i prawo”, że wszystko szybko zrobisz. Tak, to może być nieprzyjemne, bo wymaga asertywności. Obiecując sprawiamy radość i zadowolenie innym. Przestając spontanicznie obiecywać, przestajemy być ulubieńcem wszystkich. Tylko czy życie jest po to by być kochanym przez tłumy? Może raczej chodzi o to, by robić to do czego jesteśmy powołani?

METAPOZIOM
Co z drugim tematem, czyli patrzeniem z „metapoziomu”? Warto to dosłownie potraktować i stanąć z boku bieżącej sytuacji, która pochłania naszą energię i czas.
Pomaga stare, dobre pytanie, że trzeba wygrać wojnę, a nie bitwę.
Na przykład w dobrym biznesie chodzi o to, by zapewnić sobie relacje z klientem na długi okres, a nie na jedną transakcję. Więc po co agresywnie udowadniać mu swoją rację? Może teraz dać mu satysfakcję, by wygrać coś większego?
Z innego obszaru: w zarządzaniu nie chodzi o to, by przestraszony współpracownik wykonał jedno zadanie, ale by był częścią trwałego i lojalnego zespołu. Więc zamiast udowadniać mu niekompetencję, może warto nauczyć go wyciągać naukę z popełnionego błędu.
Podobnie w relacjach z bliskimi. Chcemy liczyć na ich wsparcie i serdeczność nawet w odległej przyszłości. Więc patrząc z boku zobaczymy, że sens mają rozmowy o tym co nas z nimi łączy, a nie co dzieli i różni.

CO MA PIERNIK DO WIATRAKA?
Co te dwa obszary mają ze sobą wspólnego? Jeden zwykle „nakręca” drugi. Masa zobowiązań, których większość jest niewykonalna wpędza w tak pędzący kierat działań, że nie sposób przystanąć i spojrzeć z boku. Z kolei działania krótkowzroczne, sprawia, że brakuje argumentów, by odmawiać proszącym, bo nie widzimy odległych konsekwencji małych, pozornie nieistotnych zobowiązań.

CZY ZNAM LEKARSTWO NA TE DOLEGLIWOŚCI?
Tak. W moim przypadku sprawdza się postawienie sobie dużego, dość odległego celu. Do tego dokładam skrupulatne planowanie każdego tygodnia. Ten duet jest skutecznym antidotum na pokusy pakowania się w niepotrzebne tematy oraz gubienie właściwej perspektywy spraw do zrobienia.