Biznes, Freud i Silver Bullet, czyli od czego tu zacząć?

https://www.youtube.com/watch?v=M4orwdv4tDg

„Pańskie oko konia tuczy”. Parafrazując to na nasz język, powiedzielibyśmy: „Pieniądze robią firmy, gdzie szef pracuje nad rozwojem swoich kompetencji i mądrze zarządza biznesem.”
Przed napisaniem felietonu, kilka razy obejrzałem dzisiejszą  jednominutówkę. Do głowy przyszło mi, że stworzyłem film zniechęcający klientów do korzystania z moich usług. Czyżbym strzelił we własne kolano doradcy biznesowego?

A MOŻE TAK…?
Przecież można było nakreślić piękny obraz, w którym do podupadającej firmy wjeżdża konsultant. Sekretarce daje spis dokumentów, których potrzebuje do analizy biznesu. Po kilku tygodniach wysyła szefowi firmy gratulacje, że ten tak idealnie rządzi organizacją zatrudniającą beznadziejnych ludzi. Jako receptę wyjścia z problemów konsultant wskazuje poustawianie wszystkich, z wyjątkiem szefa. Mija kilka miesięcy. Firma osiąga szczyty swojego sukcesu, dzięki temu, że ludzie i procesy biznesowe działają w nowy, skuteczniejszy sposób. Nietknięty został tylko jeden człowiek: idealny szef.
Myślę, że nawet niedoświadczony życiowo i biznesowo licealista dostrzegłby nierealność powyższej bajki.
1. Skoro firmą rządzi tak wspaniały i kompetentny lider, to skąd problemy?
2. Jeśli można sprawić, by firma wspaniale działała bez zawracania głowy szefowi, to po co tam szef?
3. Kto tam rządzi, jeśli firmę ustawiono na nowo bez szefa?

PUSTE TACZKI
Wciąż dźwięczy mi w uszach zdanie przedsiębiorcy, który prosił o pilną pomoc: „Panowie, ja nie mam czasu z Wami pracować. Skąd ja wezmę dla Was 10 godzin tygodniowo, jak pracuję po 14 godzin dziennie?!”
Miał firmę produkcyjno-handlową, gdzie zarządzanie klientami było w rozsypce; sporo wydał na marketing, ale było to oderwane od działań sprzedażowych itd.
Jego zabieganie przypominało robotnika budowlanego biegającego po rusztowaniach z pustymi taczkami, który na pytanie, dlaczego nie załaduje taczek, odparł, że nie ma czasu, bo musi biegać z taczkami.
Codzienne 14-godzinne aktywności, które nie przynoszą firmie przychodów można było z powodzeniem przerwać, bo i tak nic nie dawały. Niezupełnie „nic”. Firma z tego nie miała korzyści, ale przedsiębiorca miał psychiczny komfort, że „przecież cały pracuje nad zażegnaniem kryzysu”.

OPTYMIZM PEDAGOGICZNY I MECHANIZMY OBRONNE
Także ja z tej historii wyniosłem korzyść. Zdałem sobie sprawę, że szkoda mojego czasu i energii na spotkania z przedsiębiorcami, którzy wierzą w wyleczenie firmy, bez dotykania szefa.
Wcześniej żyłem niepoprawnym optymizmem pedagogicznym. Liczyłem, że po zobaczeniu rekomendacji, szef zrewiduje swoje podejście i uzna, że skoro większość wyzwań kończy się na jego biurku, to podejmie rękawicę i zajmie się pracą nad sobą.
Niedawno minęło dwadzieścia lat, od zdobycia przeze mnie tytułu magistra psychologii. Na upływ czasu zwalę to, że zapomniałem o naukach doktora Freuda na temat mechanizmów obronnych. Są to takie pułapki w naszej psychice, które zaciekle bronią nas przed spotkaniem się z prawdą, gdy ceną miałoby być zweryfikowanie zdania na nasz własny temat. Jesteśmy skłonni upierać się, że bezsens ma sens, że winogrona są kwaśne, a cytryny słodkie, byle tylko uratować resztki dobrego samopoczucia.

COJONES CZY SILVER BULLET
Patrząc wstecz na spotkania z przedsiębiorcami szukającymi rozwoju swoich firm, jasno widzę, że do przodu poszli ci, którzy mieli dość „cojones”, by odważnie spojrzeć w lustro i zabrać się do roboty. Zaś w miejscu wciąż dreptają wyznawcy „silver bullet”, którzy czekają na swojego „jeźdźca na białym koniu”. Oni czekają na idealnego dyrektora finansowego, albo na genialnego marketera, albo na innego anioła w ludzkiej skórze, który jest tym brakującym elementem w ich bliskim doskonałości świecie.
„Silver bullet”, czyli ten jeden, srebrny strzał, który zniszczy problem, a potem biznes będzie piękny i perfekcyjny.
Reasumując, nim zrobisz pierwszy krok w ustawianiu firmy, proszę, zadaj sobie pytanie, czy jesteś gotów do pracy nad sobą, nad swoimi nawykami, nad swoim podejściem do ludzi i do zadań.
Od tej odpowiedzi może zależeć, czy warto zajmować czas i czerpać energię od ludzi, którzy mogą Ci pomóc.