Strefa komfortu, strefa rozwoju, strefa zagrożenia

https://www.youtube.com/watch?v=kTeazjRWeWk

DOBRY SZEF
Czy dobry szef to taki, który zapewnia pracownikom „święty spokój”? Nie stresuje? Nie wymaga niczego czego pracownik nie potrafi zrobić? Prosi tylko o to, co pracownik ma ochotę zrobić?
Być może niektórzy mają takie wyobrażenie dobrego szefa. Jednak przypuszczam, że pytając o to każdego z tysiąca moich czytelników, otrzymałbym rozmaite odpowiedzi.

DOBRY RODZIC
Na chwilę zmieńmy wątek i zapytajmy o dobrego rodzica. Czy dobra matka lub dobry ojciec to taki, który niczego nie wymaga i robi wszystko czego chce dziecko? Tutaj pewno bez namysłu odpowiesz przecząco. Wychowanie to stawianie wymagań, uczenie respektowania granic i wychodzenia poza swoje ograniczenia.

ODCIĘCIE PĘPOWINY
Rolą dobrego rodzica jest wychowywanie, czyli zapewnienie dziecku opieki i doprowadzenie go do samodzielności. Jest oczywiste, że to wymaga „odcięcia pępowiny”. Dziecko ma się nauczyć żyć tak, jakby rodziców nie było na świecie.

NADZORCA
A jaka jest rola szefa? Tu pewno padłyby rozmaite odpowiedzi.
Jeśli pomyśleć o szefie nadzorującym robotników przy taśmie produkcyjnej, na przykład w zakładach Forda, na początku XX wieku, to pewno jako szefa widzielibyśmy nadzorcę, który pilnuje tempa, dyscypliny i jakości wykonywanych zadań. Robotnicy mieli skupić się na solidnym i szybkim wykonywaniu bezmyślnie powtarzalnych prac.

MENTOR
Dzisiaj takich sytuacji jest coraz mniej. Niemal każda firma oczekuje, że pracownik włączy myślenie na swoim stanowisku pracy. Nawet sieci handlowe odchodzą od zatrudniania kasjerów, skanujących produkty, na rzecz stanowisk o urozmaiconych obowiązkach. To znaczy ta sama osoba zajmuje się pracą w magazynie, układaniem towaru na półkach i pracą przy kasie, zależnie od potrzeb w danym momencie. Tutaj już korzystanie z szarych komórek jest niezbędne.
Szef nadzorca ustępuje teraz miejsca szefowi mentorowi. (To nic nowego, bo przez setki lat w rzemiośle dominował model mistrz-uczeń, ale tematem majstrów i czeladników zajmę się w jednym z kolejnych odcinków.)

NIE HOSTESSA
Mentor, czy mistrz, to nie hostessa, która ma zapewnić, że podopieczny poczuje się komfortowo i bezpiecznie. Mistrz przeprowadza ucznia do świata samodzielności. Stanie na własnych nogach wymaga walki z przeciwnościami. Rola szefa jest coraz bliższa roli wychowawcy, który wspiera podopiecznego w rozwoju kompetencji.

STREFA KOMFORTU
Tutaj dochodzimy do sedna, czyli do strefy komfortu, o której tak często mówią sfrustrowani pracownicy. Strefa komfortu to psychologiczny stan, w którym człowiek czuje się znajomo, swobodnie, ma poczucie kontroli nad sytuacją, a lęk i stres są na niskich poziomach.

CO ZA DUŻO TO NIEZDROWO
Strefa komfortu sprzyja regeneracji, wyciszeniu i warto ją systematycznie odwiedzać.
Jednak „co za dużo, to niezdrowo”. Bowiem rozwój odbywa się zwykle poza tą strefą.
Aby się nauczyć pływać trzeba wejść do wody. Może to być niekomfortowe, ale jeśli nauczyciel zapewni bezpieczeństwo, to edukacja jest owocna, bo odbywa się strefie rozwoju.

ZAUFANIE
Obawa niektórych podopiecznych przed wyjściem ze strefy komfortu, może brać się z braku zaufania do umiejętności nauczycielskich szefa. Popularne „wrzuć go na głęboką wodę” bywa destrukcyjne, gdy zamiast wypchnąć pracownika do strefy rozwoju, wrzuca się go do strefy zagrożenia. W strefie rozwoju są zadania typu „chcę to robić, ale nie jestem jeszcze gotów”, zaś w strefie zagrożenia: „tego bym chyba nigdy nie zrobił”.

GRANICA
Mądrość szefa, ale też rodzica, wymaga poznania indywidualnej granicy strefy zagrożenia u podopiecznego. Nauka to stymulowanie rozwoju, a nie niepotrzebne zadawanie bólu.
Zaś najpełniejszy rozwój ma miejsce w strefie rozwoju, tuż, tuż, przy strefie zagrożenia, ale bez jej przekraczania.

Zatem, Drogi Szefie, słuchaj uważnie, czego pracownik chce się nauczyć i odważnie wypychaj go ze strefy komfortu, by się tego nauczył. Miej też oczy i uszy szeroko otwarte, by wyczuć granicę, za którą kończy się rozwój.