Wytrwałość

https://www.youtube.com/watch?v=7iL49pr-9F0

Wytrwałość to jeden w głównych tematów w rozmowach z doświadczonymi przedsiębiorcami.

Sporo wiem o ich firmach, wyzwaniach oraz sposobach „wychodzenia na prostą”.
Skąd wiem? No bo jestem uczniem moich klientów. Najwięcej uczę się z tego jakie pytania mi zadają.
„Dlaczego po wielu latach doskonałych zleceń mamy teraz plażę (tzn. nie mamy roboty)?”
„Dlaczego nasi pracownicy są bierni i bez inicjatywy?”
„Dlaczego tak mało klientów poleca nas swoim znajomym?”
Każdy tydzień, każde spotkanie, to kolejne pytania. Te pytania, to wierzchołek góry lodowej, której zakryte obszary poznaję odpowiadając pytaniem na pytanie. Moje pytanie to: „dlaczego”. Powtarzam je aż pięciokrotnie. Po odsłonięciu kolejnej warstwy „dlaczego” widzimy coraz ciekawsze tematy. Zdziwilibyście się jak często, na końcu, pada odpowiedź: „Bo ten nasz pomysł był dobry, ale nigdy nie wszedł nam w nawyk. Brakło nam umiejętności powtarzania dobrych, ale jednorazowych działań.”

Wytrwałość, to towar deficytowy. Droga na skróty, cudowne narzędzia dające wyniki bez pracy, osiąganie w krótkim czasie rezultatów, które innym zajmują masę czasu, to czołówka listy marzeń wielu napotkanych przeze mnie start-upowców.
Co z codzienną, powtarzalną pracą? Co z wytrwałym osiąganiem małych celów, by dojść do tych wielkich? Co z planowaniem i cotygodniowym rozliczaniem się z planów?
No nie! To takie konserwatywne, staroświeckie i… trudne.

No właśnie. Jak trudne i czasochłonne, to niektórzy uciekają w świat marzeń o przejechaniu przez życie na gapę, bez wykupienia biletu na pracowitość i wysiłek.

Na szczęście moi klienci, to zwykle osoby zdecydowane na zmianę swojego podejścia do życia. Wiedzą, że dalsze działanie w taki sposób, który wyprowadził ich w pole, będzie prowadziło na jeszcze większe manowce.
Skoro chcesz nowych rezultatów, to potrzebujesz nowych sposobów działania.
Jeśli działałeś dorywczo, to przełącz się na wytrwałość.

W każdą sobotę dzwoni do mnie jeden z długodystansowych klientów. Rozmawiamy przez godzinę. Większość czasu on mówi. Ja zadaję pytania. Czasem wtrącę podpowiedź.
Nasze zdalne spotkanie ma dwa cele:
1. podsumować realizację planu z ubiegłego tygodnia,
2. omówić plan na kolejny tydzień.

Nasz sobotni rytuał był plonem porażki sprzed paru miesięcy. W ramach warsztatów strategicznych wypracowaliśmy solidną listę prac, koniecznych do wykonania, by jego biznes odbił się od mielizny, na której utknął.
Lista, nienaruszona, wisiała na ścianie przez miesiąc, a potem kolejny miesiąc.
Bieżąca wirówka wciągała cały czas tego pracowitego przedsiębiorcy. Przypominał on tego nieszczęsnego robotnika, który niezmordowanie pędził z pustymi taczkami, bo nie miał czasu ich załadować.
Teraz co tydzień, taczki są ładowane, tzn. plan tygodniowy uwzględnia działania strategiczne. Zaś pod koniec tygodnia wspólnie sprawdzamy co zostało dowiezione. To działa.
Obydwaj wiemy, że sobotnie spotkania są konieczne. Rezultaty są obiecujące i trudno powiedzieć, którego z nas bardziej cieszą.

Jestem przekonany, że wytrwałość wymaga drugiej osoby, która stoi nade mną. Lecz system działa tylko wtedy, gdy relację z drugą osobą traktuję poważnie i nadaję jej wysoki priorytet.
Metoda, którą proponuję w tym odcinku, jest – jak większość moich narzędzi – prosta, ale niełatwa w realizacji. Działa tylko w przypadku osób, które są gotowe do wyjścia ze swojej strefy komfortu.