Chcesz wydać książkę? Mówię o tym co, jak i za ile?

https://www.youtube.com/watch?v=NYEaVYTkJMU

Dzisiaj ciekawostka dla piszących i czytających, czyli jak wydać książkę.
Odrobiłem lekcję wydawniczą i dzielę się tym czego się nauczyłem.

1. profesjonalne chałupnictwo

Jak się domyślacie przymiarki do tego przedsięwzięcia trwały parę lat. Mam w swoim otoczeniu autorów, mam też ludzi związanych z wydawnictwami.
Stałem przed dylematem: czy przekonywać profesjonalne wydawnictwo, czy wydać samemu?
Uważam, że nie ma jednej poprawnej odpowiedzi na to pytanie.
W wydawnictwie mogłem liczyć na zawodowego redaktora, korektę oraz na promocję i dystrybucję na dużą skalę.
Natomiast chałupniczo wszystko miało być na moich barkach, ale też na moich warunkach.
Autorzy studzili mój zapał do współpracy z wydawnictwami. Bo o ile kolega, który pisze bestsellery, faktycznie ma królewskie warunki w swoim wydawnictwie, to inni skarżyli się na to, że poza logo wydawnictwa na książce niewiele wynieśli ze współpracy z dużym graczem.
Ostatecznie znalazłem „trzecią drogę”. Kolega podzielił się swoimi doświadczeniami z firmą SOWA. Niby jest to self-publishing, ale w gruncie rzeczy SOWA, w zasadzie związana z nimi spółka Communications4You (www.wydacksiazke.pl ), to pakiet usług dla wydawcy.
Miałem u nich skład i łamanie, projekt okładki, wydruk, a potem dystrybucję w największych księgarniach online.
Współpraca z Communications4You to dla mnie ekscytujące doświadczenie. Miałem sporo roboty, korekt i poprawek, ale efekt końcowy spełnił moje oczekiwania i – co sobie szczególnie cenię – projekt został zrealizowany w terminie.

2. pieniądze

Wydanie książki to ponoć „dźwignia”, czyli jak żartuje mój znajomy, odkąd chodzi po rynku z książką w twardej oprawie, to więcej drzwi stoi dla niego otworem.
Zatem jako zawodowy doradca mógłbym racjonalizować wydanie pieniędzy na książkę jako inwestycję w mój biznes. Jednak nazwisko Fruga zobowiązuje (bo po angielsku frugal to oszczędny) i postanowiłem zebrać całą kwotę, bez naruszania naszych domowych oszczędności.
Budżet tego projektu to było 7000 złotych. W ramach fundrisingu pożegnałem się z kilkoma gadżetami (kindle, zegarek i motocykl) oraz poprosiłem znajomych o kupowanie książki w przedsprzedaży. Do tego przyjaciele z Westhill Consulting dorzucili co nieco.
Budżet się domknął, a nawet została finansowa „górka”.

3. jakość

Pewno ciekawi Was skąd powyższa kwota, skoro jak dobrze poszukać to można cyfrowo wydrukować książkę po 5zł za egzemplarz zamawiając jedynie kilkadziesiąt sztuk.
Wprawdzie nie lubię wydawać pieniędzy, ale lubię by to co mnie otacza i co tworzę, było dobrej jakości. Książka miała być ładna, solidna, w twardej oprawie, na dobrym papierze i z kolorowymi ilustracjami (ta wersja jest do kupienia przez www.ISRIKUZ.com zaś Merlin i inne księgarnie online mają czarno-białą, w miękkiej okładce). Do tego miał dojść audiobook czytany przez profesjonalnego lektora, bo moi odbiorcy to ludzie biznesu, którym łatwej znaleźć czas na słuchanie niż czytanie.
Takie założenia miały swoją cenę, ale widząc owoce uważam, że to był dobry trop.