Miej serce dla ludzi, ale bądź potwornie wymagający

https://www.youtube.com/watch?v=FhPrsaEJ_5s

Dzisiaj gramy z dedykacją dla Pana Wojtka – jak wiecie trwa „koncert życzeń” 1-minutowego Frugi. Zamówiony temat brzmiał: ogień z wodą, czyli dobry dla ludzi i potwór na wyniki.

Temat wywołał u mnie wspomnienia ze szkolenia jakie odbyłem w 2008 roku w szwajcarskim Lugano, tuż po tym jak amerykańska korporacja przejęła rodzinną, włoską firmę, w której pracowałem. Amerykanie wysłali w Alpy brytyjskiego trenera, by przeszkolił managerów w swoim nowym korporacyjnym nabytku. Szkoleniowiec przekazał nam sporo pięknych idei. Często odwoływał się do Jacka Welcha, bo wtedy za sterami korporacji stali weterani z GE. Było ładnie i profesjonalnie.
Z paru dni biznesowej nowomowy wyniosłem jedno, jedyne zdanie: be soft on the people, and tough on the performance. To było jak grom z jasnego nieba. Było to piękne podsumowanie stylu zarządzania Alberto Colussiego, który był moim szefem przez poprzednie osiem lat (ten który sprzedał swoją firmę korporacji).

Teraz, patrząc w Polsce na mizerię folwarcznych managerów i odpowiadając na pytające spojrzenia tych, którzy zostali awansowani i chcą być „szefem innym niż ich szef”, zwykle przychodzi mi do głowy „be soft on the people, and tough on the performance”. Oczywiście łatwo powiedzieć, ale jak zrobić? Niektórzy moi serdeczni znajomi, których umieściłbym w muzeum polskiego folwarku w gablocie na napisem „wzorcowy przykład przeniesienia wzorców XIX-wiecznego folwarku do XXI-wiecznego biznesu”, z dumą mówią o sobie, że są… soft on the people, and tough on the performance. Jak oni są „soft on the people” to ja już nie chcę widzieć tych „tough on the people” 😉

Po podzieleniu się powyższymi refleksjami z Panem Wojtkiem, napisał on takie słowa:
Kiedyś na szkoleniu z kolegami z Indii, dawno temu, jeden z nich, dużo starszy ode mnie, powiedział mi coś, co na zawsze utkwiło mi w pamięci: jako skuteczny lider pamiętaj, że zarządzając stanowczo jak to się mówi “palcem wskazującym”… (tu pokazał mi rękę z wyciągniętym wskazicielem), trzy pozostałe palce … wskazują NA CIEBIE 🙂 i tak sobie pomyślałem że aby dać radę w tej arcytrudnej sztuce bycia twardym dla wyników a miękkim dla ludzi (podwładnych) może trzeba zacząć od bycia… twardym wobec siebie? w sensie pilnowania swej konsekwencji w działaniu.

designate-427537_640

Jednominutówka „Miej serce dla ludzi, ale bądź potwornie wymagający” jest moją kreatywną odpowiedzią na temat wywołany przez Pana Wojtka. Odwołałem się do czterech obrazów, stworzonych z przecięcia wymiaru serca dla ludzi oraz stawiania wymagań:

  • Serce&Wymagania: Lider wyprawy
  • bezSerca&Wymagania: Sierżant
  • bezSerca&bezWymagań: Potwór
  • Serce&bezWymagań: Wodzirej

Pewno nikt z nas nie jest czystej postaci typem. Zależnie od sytuacji, zależnie od pracownika bywam liderem, ale bywam też sierżantem lub wodzirejem. Obawiam się, że bywam też potworem.

Jednak patrząc na konkretny odcinek czasu, na przykład tydzień, potrafię uczciwie odpowiedzieć sobie na pytanie: jakim typem szefa byłem w większości sytuacji?
Co jeszcze mogę poprawić w moim stylu zarządzania, by coraz bardziej przybliżać się do wizerunku lidera wyprawy?
Jak jeszcze lepiej mogę rozumieć co czują moi ludzie? Jak jeszcze skuteczniej mogę oddzielać ocenę realizacji prac od oceniania człowieka?