Coach, mentor, doradca biznesowy – czy to jedno i to samo?

„Znajdź sobie coacha” zachęcał mnie przedsiębiorca, który sam niedawno odkrył radość pracy z coachem. Innym razem koleżanka z pracy uznała, że na problemy komunikacyjne i deficyty szkoleniowe w swojej organizacji najlepiej zaradzi jej znajoma, która para się coachingiem. Zaś jadąc na szkolenie z kolegą trenerem usłyszałem, że wprawdzie lubi szkolić, ale jego celem jest zajęcie się w pełnym wymiarze coachingiem. Poczułem jakby moje otoczenie popadło w epidemię coachingu.

Wiem, że coaching to dobra i skuteczna metoda pracy. Aczkolwiek jest to tylko jedna z metod w szerokiej palecie narzędzi jakie mamy w rozwoju osobistym i w rozwoju naszych organizacji.

Oczywiście szef, którego głównym wyzwaniem jest jego emocjonalność i bezrefleksyjne podążanie ścieżką starych, coraz mniej skutecznych nawyków robienia interesów z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych wyniesie spore korzyści z pracy z dobrym coachem.

Lecz organizacja, w której zaniedbano elementarne zasady skutecznego zarządzania, z kadrą bez wiedzy i bez doświadczenia kierowniczego, powinna poszukać doradców lub trenerów, a nie coachy.

Zaś doświadczony przedsiębiorca i trener, który szuka nowych ścieżek pracy z innymi może dobry użytek zrobić ze swojej biznesowej wiedzy jako mentor, który przeleje to co wie na nowe pokolenia managerów i przedsiębiorców zamiast ograniczać się do roli coacha-akuszera, który ma ułatwić poród rozwiązań. Bowiem moim zdaniem liczni biznesowi nowicjusze potrzebują solidnej dawki wiedzy i doświadczenia, a nie tylko pytań uświadamiających im skalę niewiedzy.

Chcę być dobrze zrozumiany w sprawie coachingu. Uważam, że warto go propagować tam, gdzie jest adekwatny i wnosi wartość w nasze działania. Wiem, że włączenie coachingu to metod zarządzania sprzedawcami przynosi dobre rezultaty. Wiem, że specjaliści zajmujący się executive coaching są ogromną pomocą dla liderów, którzy potrzebują spojrzeć na swoją sytuację z metapoziomu, wyrwać się z codziennej „wirówki” i na nowo poukładać swój styl zarządzania.

Aczkolwiek ci sami sprzedawcy i liderzy potrzebują też uzupełniać fachową wiedzę i nabywać nowych umiejętności pod okiem mentorów, trenerów i doradców.

Spójrzmy też z perspektywy tych, którzy profesjonalnie zajmują się dzieleniem się wiedzą i doświadczeniem. Coaching, mentoring, szkolenia czy doradztwo to formy i metody pracy z naszymi klientami. Niektórzy profesjonaliści w 100% zajmują się tylko jedną z tych dziedzin, lecz wiele osób ma przygotowanie i doświadczenie stosowanie każdej z tych metod. Dobieramy je stosownie do sytuacji i odbiorcy podobnie jak w moim przypadku.

Jako szef managerki odpowiedzialnej za obsługę rynków azjatyckich stosowałem względem niej coaching. Pytaniami dbałem o odpowiednią perspektywę jej postrzegania, planowania i zarządzania. Natomiast, gdy do naszego zespołu dołączył młodziutki kolega to wziąłem na siebie rolę jego mentora w obszarze skuteczności działania, zarządzania swoim czasem i dostarczania tego czego od niego oczekiwano.

vlcsnap-2014-06-01-23h57m53s207
Obecnie każdego miesiąca spędzam kilka dni w roli trenera prowadząc szkolenia z tematów bliskich mojemu doświadczeniu, czyli przede wszystkim zarządzania projektami i zespołami ludzkimi, komunikacji i międzykulturowości oraz przywództwa. Raz na jakiś czas jestem proszony o ekspertyzę jako doradca biznesowy. Czyli spoglądając na schemat zaprezentowany w dzisiejszym filmie, zależnie od tego na ile odbiorcza potrzebuje uzupełnić swoją wiedzę specjalistyczną, oraz zależnie od jego potrzeby uczenia się poprzez autorefleksyjne pytania, wchodzę w rolę coacha, mentora, trenera lub doradcy.

Jest jeszcze jedna perspektywa dzisiejszego tematu: finanse i relacja jakości do ceny tego za co płaci odbiorca.

Za te same pięć tysięcy złotych można pójść na dwa szkolenia otwarte, skorzystać z sześciu sesji mentoringowych lub coachingowych, opłacić dzień konsultanta biznesowego lub zorganizować dzień szkolenia zamkniętego dla kilkunastu pracowników. (Jest spory rozrzut stawek na rynku. To co podałem jest przykładem.) To też ma wpływ na wybór metody pracy.

Oczywiście relacja jeden na jeden daje zupełnie inną jakość pracy, niż udział w grupie szkoleniowej. Aczkolwiek „inną jakość” nie znaczy lepszą lub gorszą. Np. w przypadku zarządzania projektami zalecam udział w szkoleniu, by poznać podstawy i narzędzia. Natomiast mentoring proponuję, by nauczyć dobrych praktyk w samodzielnym prowadzeniu projektu. Uznaję, że podstaw zarządzania projektami lepiej nauczę w grupie szkoleniowej. Zaś do prowadzenia własnego projektu więcej można wynieść z mentoringu.

Reasumując zarówno jako klienci, jak też jako dostawcy rozwiązań, mamy do dyspozycji wachlarz metod i form pracy, z których każda jest bardzo dobra pod warunkiem stosowania tam, gdzie to uzasadnione merytorycznie i finansowo.

Warto pamiętać, że obok niezwykle popularnego coachingu mamy też mentoring, doradztwo, a niekiedy najlepsze co możemy zrobić dla swojego rozwoju to staromodnie przegadać temat z przyjacielem.