A może czeka nas biznesowy najazd Chińczyków na Polskę? SWOT dla MŚP

Brazylijska szefowa oznajmiła, że dostaję pod swoje skrzydła podwładną, Chinkę, specjalistkę od systemów monitoringu reklam. Nowa koleżanka pochodziła z rodziny przedsiębiorców, którzy w ubiegłym stuleciu wyemigrowali do Malezji. W nowej ojczyźnie, Chińczycy stanowią jedną czwartą mieszkańców; żyją w zamkniętych społecznościach i pieczołowicie kultywują chińskie tradycje.

Nasza siedmioletnia współpraca była dla mnie pouczającą przygodą kulturową. Oczywiście biznesowo też było ciekawie i rozwijająco. Lecz szczególnie cenię to, że nowa koleżanka była moją przewodniczką w świecie chińskiej kultury i obyczajowości.

Z czasem dowiedziałem się, że urodziłem się w roku Metalowego Psa (1970), oraz, że chiński zodiak ma w tamtej części świata spore znaczenie. Moja współpracowniczka była spod znaku Konia. Pies i Koń w chińskim horoskopie doskonale współdziałają. Po kilku latach usłyszałem ten argument jako uzasadnienie naszych dobrych relacji zawodowych.

Jedni traktują chiński zodiak poważnie, inni beztrosko, ale ruchomy dzień chińskiego nowego roku jest świętem celebrowanym niezwykle uroczyście. Jest to czas, gdy panowanie nad rokiem otrzymuje kolejne z 12 zwierząt zaproszonych na spotkanie z Buddą, przed jego odejściem z Ziemi.

31 stycznia br. Koń przejmuje władzę od Węża. Chińczycy liczą, że Koń zawiezie ich przedsięwzięcia do wymarzonego celu.

Chińczycy mają u mnie kredyt sympatii i szacunku. Niestety komunizm zniszczył chińską kulturę, którą miałem przyjemność poznać od chińskich emigrantów, których dziadkowie i rodzice opuścili kraj uciekając przed “czerwoną zarazą”. Jednak tysiące lat chińskiej historii znają epizody gwałtownych zmian. Chiny i tak zachowywały po tych burzach swoją ciągłość.

Jesteśmy młodym krajem. Ostatnio mieliśmy tylko krótkie epizody niepodległości, więc mamy tendencję by mierzyć Chiny naszą krótkowzroczną miarą. Moim zdaniem warto patrzyć na ich działania w perspektywie lat, a nie miesięcy; na zamierzenia w perspektywie pokoleń, a nie dekad; a na odziaływania w perspektywie globalnej, a nie zaściankowej.

Mając przed oczami tak potężnego gracza warto pamiętać powiedzenie: “myśl globalnie, działaj lokalnie”.

Myślę, że Polska i państwa ościenne mają tylko takie znaczenie dla Chin jakie zostało dla nich ustalone w strategii zdobycia dominacji globalnej. Z jakiś powodów chińska wędrówka wiedzie przez Polskę. 10 miliardów dolarów na chińskie inicjatywy gospodarcze na naszej części Europy to duże pieniądze.

Mając w głowie grę jaką prowadzą Chiny, szukajmy tego co dobre z tej gry może się urodzić w naszym ogródku. Uważam, że patriotyzm adekwatny do obecnych czasów to patriotyzm gospodarczy.

Małe i średnie firmy są filarem polskiej gospodarki. Wypracowują one połowę produktu krajowego brutto, co więcej, większość z tego pochodzi od mikroprzedsiębiorstw. Te z naszych firm, które są innowacyjne i strategicznie interesujące dla Chińczyków, pewno spotkają się z propozycją współpracy z ich strony.

Od rozwagi właścicieli firm będzie zależało, gdzie ta współpraca nas zaprowadzi.

Nierównowaga spotkania polskiego przedsiębiorcy i chińskiego inwestora może nasuwać biblijną historię spotkania Dawida z Goliatem. Tym z Was, którzy czytają po angielsku polecam książkę Malcolma Gladwella “David and Goliath”. Autor wysnuł ciekawe konkluzje, o sile Dawida w każdym z naszych stosunkowo małych przedsięwzięć. W każdej sytuacji jest więcej wymiarów, niż tylko wielkość zawodników.

Myślę, że najlepsze co można zrobić w obecnej sytuacji to lepiej poznać z kim mamy do czynienia.

Warto wydać kilkanaście złotych na 140-stronicowego PDFa wydanego przez Politykę (http://bit.ly/Chinczycy ), gdzie polskie tęgie głowy barwnie opisują jak Chiny wyglądają dzisiaj i z jakiej historii to wynika.