Przecięty zeszyt i Multiplaner – uporządkowanie notatek

Nie kupuję kalendarza. Zaprzestałem kupować po tym jak cały poprzedni rok, kalendarz przeleżał bezużytecznie w szufladzie. Wszystkie terminy mam w elektronicznym kalendarzu w chmurze. Poza mną dostęp ma żona, a współpracownicy i klienci dostali podgląd wolnych terminów.

Smartfon, laptop, tablet to moje narzędzia pracy, lecz najważniejszy na moich spotkaniach jest „przecięty zeszyt”. To repozytorium notatek i moja zewnętrzna pamięć.
Czyli zamiast kalendarza na spotkania noszę samodzielnie wykonany „przecięty zeszyt” i tam wszystko notuję. Tak jak opowiedziałem w filmie, który przed chwilą obejrzałaś, poniżej przecięcia robię zapiski, a powyżej spis treści. Materialnie to minimalizm, bo okładką jest 4-ringowy segregator A4 z supermarketu, a kartki to samodzielnie dziurkowane arkusze A5.

Stosuję to co najlepiej sprawdza się w mojej sytuacji i zachęcam Cię do podobnej postawy. Rzecz jasna, poza samodzielnym zrobieniem notatnika są też prostsze drogi. Zachęcam Cię do lepszego poznania tego co wymyślił i proponuje Rafał Mirkowski z Wrocławia. Widziałem osoby, na których wynalazek Mirkowskiego wywarł ogromny wpływ i poszły one w stronę gotowych notatników sprzedawanych przez wynalazcę pod marką multiplaner.